Jeśli czytasz dalej, prawdopodobnie jesteś w miejscu, które sama znam aż za dobrze. Masz wiedzę, pasję, autentyczne chęci pomagania innym. Twoi klienci naprawdę osiągają rezultaty. Robisz wszystko „według wskazówek specjalistów”. A jednak… wciąż masz problemy z pozyskiwaniem klientów. Być może już dręczą Cię myśli, że problem tkwi w Tobie lub w Twoim biznesie?
– Może jestem za mało przedsiębiorcza? Może nie mam talentu do sprzedaży?
Stop! Nie rób tego. To nie jest Twoja wina.
80% ekspertek prowadzących biznesy online ma okresy, kiedy mimo ogromnego zaangażowania i autentycznych sukcesów klientów – nowi odbiorcy po prostu nie przychodzą…
Dlaczego „sprawdzone metody” ekspertów czasem nie działają?
Mamy to szczęście, że żyjemy w czasach, w których dostęp do wiedzy ekspertów jest na wyciągnięcie ręki. Problem w tym, że ich ilość jest ogromna. Nie wiem jak Ty, ale ja czuję się przytłoczona zaleceniami, które wyskakują mi co chwilę przed oczy w licznych reklamach.
Publikuj 3 razy dziennie, dawaj wartość, bądź autentyczna. Po skończeniu tego kursu Twój kalenarz zapełni się na kilka miesięcy… I robisz to wszystko zgodnie z zaleceniami, zapisujesz się na webinary, uczestniczysz w kursach, prawda? A klienci? Cóż, nie ustawiają się w kolejce…
Problem polega na tym, że większość poradników i kursów skupia się na kilku głównych elementach. Tymczasem prawdziwe przyczyny braku klientów często leżą znacznie głębiej – w subtelnych szczegółach, na które zwykle nie zwracamy uwagi.
W tym artykule poznasz 7 nieoczywistych powodów, które utrudniają pozyskiwanie klientów.
1. Strona „O mnie” brzmi raczej jak CV, niż autentyczna opowieść, która buduje zaufanie
Czy wiesz, że strona „O mnie” jest odwiedzana przez użytkowników, jeszcze zanim zaczną analizować Twoją ofertę? Z tego wynika, że klienci chcą najpierw poznać osobę, od której kupują.
Wiele osób w ogóle nie bierze tego pod uwagę. Skupiają się na dopracowaniu treści oferty, która sprzedaje, zapominając o tym, że ludzie kupują od tych, którym ufają.
Sucha historia powstania firmy, bogate doświadczenie, certyfikaty, a nawet długa lista kolorowych logo – być może są imponujące, ale nie budują relacji.
Nikt się z nimi nie utożsami, nie poczuje sympatii… Bez emocji i autentyczności trudno przyciągnąć do siebie klientów (choć pewnie już to wiesz).

Dlaczego to takie ważne? Wiele osób w naszym społeczeństwie ma niskie poczucie wartości lub cierpi na syndrom oszusta (nie wierzą w swoje umiejętności i boją się być zdemaskowane). Są również przeciążeni idealnym światem serwowanym przez media społecznościowe.
Gdy trafią dodatkowo na stronę „O mnie” pełną osiągnięć, bez cienia wątpliwości, czy trudności, mogą pomyśleć: Ona ma wszystko poukładane, a ja to chodzący chaos. To nie dla mnie.
Pokazanie swojej drogi – razem z wyzwaniami i upadkami – paradoksalnie buduje większe zaufanie niż lista samych sukcesów.
Jeśli chciałabyś zobaczyć, jak można połączyć opis swojego zaangażowania, wartości oraz doświadczenia, z którymi klientki mogą się utożsamić, zobacz na projekt strony „O mnie”, który stworzyłam dla Klaudii.
2. Komunikacja z odbiorcami jest zbyt profesjonalna
Teraz rozprawimy się ze wszechobecnym profesjonalizmem. Wiem, że to może zabrzmieć niedorzecznie, ale czasem to właśnie profesjonalizm odstrasza Twoich idealnych klientów.
Nie zrozum mnie źle, doświadczenie, wykształcenie oraz certyfikaty są ważnym dowodem społecznym. Jednak ich opis nie powinien dominować nad pozostałymi treściami w Twojej komunikacji.
Osoby szukające wsparcia szczególnie w sprawach dotyczących zdrowia, urody, relacji, czy rozwoju osobistego, często czują się przytłoczone własną sytuacją.
Gdy trafiają na stronę przepełnioną profesjonalną wiedzą, listą imponujących osiągnięć, doskonałych rezultatów, czy naukowo sprawdzonych metod – mogą pomyśleć: To nie dla mnie, jestem w rozsypce. Nie ogarniam tego. Ona mnie nie zrozumie…
Zobaczmy to na takim przykładzie:
Zamiast pisać: Specjalizuję się w pomocy osobom, które doświadczają objawów depresyjnych i lękowych różnego pochodzenia. Mam 15 lat doświadczenia i grono zadowolonych pacjentów.
Lepiej zacząć od: Rozumiem, jak trudno jest prosić o pomoc, gdy wokół wszystko wydaje się walić. Od 15 lat towarzyszę moim pacjentom właśnie w takich sytuacjach. To normalne, że trudno Ci dzisiaj dojrzeć choćby małe światełko nadziei. Nie jesteś z tym sam. Jestem tu dla Ciebie…

3. Użytkownik widzi pomagam, zamiast konkretnego rezultatu
Przyjrzyjmy się teraz bardzo popularnym wyrażeniom, typu pomagam. Co w nich złego? Jeśli napiszesz przykładowo: Pomagam kobietom odnaleźć pewność siebie – brzmi to raczej mgliście. Ludzie kupują konkretne rezultaty, pomoc brzmi dla nich zbyt abstrakcyjnie.
A jak może wyglądać konkretny rezultat? Oto kilka przykładów:
| Zamiast: | Lepiej napisać: |
| Pomagam radzić sobie ze stresem | Po 8 tygodniach przestaniesz budzić się o 3 w nocy z uczuciem łomotania w piersiach. |
| Pomagam zdrowo jeść i lepiej się czuć! | Stworzysz swój system, dzięki któremu będziesz jeść regularnie i zdrowo, nawet w chaosie Twojej codzienności. |
| Pomagam przełamywać ograniczające przekonania i usprawniać komunikację w zespołach. | Pomagam menedżerom tworzyć atmosferę otwartości i wzajemnego wsparcia w zespołach. Dzięki temu mogą cieszyć się lepszą współpracą (i spokojnym snem). |

4. Podświadomy przekaz, że zmiana jest łatwa – klienci w to nie wierzą
Chciałabym Ci jeszcze wspomnieć o pułapce, w którą często wpadają specjalistki od rozwoju osobistego, dietetyczki, trenerki, czy mentorki. W trosce o dobre efekty oraz motywowanie swoich klientów do ich osiągnięcia, nieświadomie minimalizują trudności.
Spójrzmy na taki przykład:
Po 6 tygodniach odzyskasz pewność siebie! Moja metoda jest prosta i skuteczna.
Na pierwszy rzut oka wydaje się dobrym hasłem, zawiera nawet konkretny rezultat, prawda?
Problem w tym, że klienci prawdopodobnie już próbowali innych metod. Nawet jeśli jest to pierwsza próba rozwiązania problemu, który mocno im doskwiera, wiedzą, że to NIE jest łatwe.
Gdy czytają o prostych rozwiązaniach, myślą: Znowu ktoś, kto nie rozumie, przez co przechodzę (chyba że sprzedający podzieli się swoją historią i walką z podobnym problemem 🙂).

5. Używanie słów, których klienci nie używają
Kolejnym powodem problemów z pozyskiwaniem klientów są słowa. Marki eksperckie często padają ofiarą języka branżowego. Dzieje się tak dlatego, że wchodzi on mocno do ich sposobu wyrażania się. Dodatkowo wzmacniany jest przekonaniem, że ekspert powinien używać takiego właśnie języka.
Problem w tym, że odbiorcy nie utożsamiają się z takim przekazem, ponieważ mówią zupełnie innym językiem. A jak jest u Ciebie?

6. Użytkownik nie wie, co stanie się po kliknięciu
Przejdźmy do kolejnego powodu, który zniechęca potencjalnych klientów. Jest nim niejasny tekst na przyciskach umieszczonych na stronie www. Mała rzecz, ale ma ogromne znaczenie dla użytkowników odwiedzających witrynę.
O tym, jak wielką moc posiadają te słowa możesz przeczytać we wpisie: „Słowa, które działają – jak UX writing buduje relacje i zwiększa sprzedaż”.
Tutaj skupię się tylko na doświadczeniach odbiorców z nimi związanych.
Czują się oni pewniej, i są bardziej skłonni do działania, kiedy wiedzą, co wydarzy się w następnym kroku (czyli po kliknieciu w przycisk).

7. Mówienie o rezultatach, które są ważne, ale nie o tych, które są NAJWAŻNIEJSZE dla klientów
Wiem, wiem, pomyślisz pewnie: To już przesada, serio? Jednak ta subtelna różnica, decyduje o sukcesie. Może tak być, że oferujesz konkretne rezultaty, ale nie te, które naprawdę leżą Twoim klientom na sercu.
Weźmy pod lupę takie przykłady:
- Ekspertka mówi: Młodszy wygląd, gładka skóra, redukcja zmarszczek w 2 tygodnie.
A klientka myśli: Chcę znów podobać się mężowi lub chcę czuć się pewnie na spotkaniach biznesowych, albo chcę przestać unikać zdjęć z dziećmi.
- Ekspertka mówi: Zrzucisz 10 kg, poprawią Ci się wyniki badań, zdobędziesz więcej energii.
A klientka myśli: Chcę kupować ubrania bez stresu, chcę swobodnie chodzić na basen, albo nie chcę, żeby dzieci się mnie wstydziły przed kolegami.

To był już ostatni powód, o jakim chciałam Ci opowiedzieć w tym artykule. Mam nadzieję, że nie czujesz się zbyt przytłoczona tymi informacjami. Zdaję sobie sprawę, że ta wiedza wybiega troszkę poza typowe spojrzenie marketerów.
Co możesz teraz zrobić ?
Jesli widzisz, że te powody mogą dotyczyć Twojej strony internetowej oraz komunikacji w mediach społecznościowych. Przeanalizuj je na spokojnie. Nie musisz zmieniać wszystkiego naraz – to byłoby zbyt przytłaczające.
Wybierz sobie jeden test z powyższej listy ten, który najbardziej ukłuł Cię podczas czytania.
Często ten dyskomfort oznacza, że trafiłaś w sedno.
Pamiętaj: Czasem jedna mała zmiana w komunikacji przynosi lepsze rezultaty niż kolejny miesiąc intensywnego marketingu na Instagramie, czy podnoszenia budżetu na reklamę w Google Ads.
A jeśli okaże się, że większość testów wskazuje na problemy? To wcale nie znaczy, że Twoje działania są beznadziejne. To znaczy, że wreszcie wiesz, w jakim kierunku działać.
Jeśli czujesz, że jednak potrzebujesz wsparcia w przełożeniu swojej prawdziwej wartości na słowa, które przyciągną idealnych klientów – pamiętaj, że jestem tutaj dla Ciebie. Podczas bezpłatnej 30-minutowej analizy
pokażę Ci, jak Twoja strona może lepiej odzwierciedlać to, kim jesteś i jak pomagasz.
Twoja praca zmienia życie ludzi. Jestem tego pewna. Czas, żeby Twoja komunikacja to pokazała.
W następnym wpisie pokażę Ci, jak przeprowadzić test “30 sekund”, który dokładnie pokaże Ci, w którym momencie użytkownicy “uciekają” z Twojej strony internetowej. Jeśli ten temat Cię interesuje, koniecznie do niego zajrzyj.





